Niemieckie koncepcje obronne w przededniu ofensywy zimowej 45r. ROZDZIAŁ II | Combat Mission HQ | CMHQ Poland

Niemieckie koncepcje obronne w przededniu ofensywy zimowej 45r. ROZDZIAŁ II

ROZDZIAŁ II: PRZYGOTOWANIA GŁĘBOKIEJ OBRONY STRATEGICZNEJ NA KIERUNKU BERLIŃSKIM

II.1 Działania OKH w celu rozbudowy tyłowych rubieży obronnych
Pogarszanie się sytuacji militarnej zmusiło niemieckie dowództwo do powzięcia zasadniczych decyzji co do dalszego sposobu prowadzenia wojny. Zdecydowano przesunąć punkt ciężkości na zachód. Wojska podległe OKW miały przeprowadzić rozstrzygającą ofensywę w Ardenach. Tymczasem OKH, kierujące armią wschodnią, miało ustabilizować front i utrzymać go tak długo, dopóki na zachodzie nie osiągnięty zostanie sukces i nie zwolnią się wojska, które można będzie przerzucić na wschód, aby wydać generalną bitwę Armii Czerwonej.

Letnia ofensywa 1944 roku zaczęła wygasać na centralnym odcinku frontu już w sierpniu, po dojściu do linii Wisły i Narwi. Walki trwały jedynie o zdobycie, utrzymanie i umocnienie przez Rosjan przyczółków w okolicy Baranowa i Magnuszewa nad Wisłą oraz nad Narwią w okolicach Różan. Na północy natarcie zakończono późną jesienią, po odcięciu w październiku w Kurlandii GA "Północ". Na południe od Karpat działania zaczepne trwały bez przerwy i w efekcie w ostatnich dniach grudnia okrążony został Budapeszt. Na przełomie roku 1944 i 1945 front radziecko - niemiecki ukształtował się na rubieży: Tukums, Lipawa, Kłajpeda, wzdłuż Niemna od jego ujścia do Jurborka. Następnie front skręcał na południe, przechodząc przez Dobrowolsk, Gołdap, Augustów. Następnie wzdłuż Kanału Augustowskiego dolna i Biebrzy do Wizny nad Narwią. Dalej front ciągnął się wzdłuż Narwi i Wisły aż do Zawichosta, parę kilometrów na północ od miejsca, w którym San wpada do Wisły. Wyjątek w tej ciągłej linii stanowiły jedynie przyczółki w rejonie Różana, Serocka i Magnuszewa. Od Zawichorsta front zakręcał na zachód, przechodząc przez Opatów, u podnóża Łysicy skręcał na południe, przechodząc przez Staszów, dochodząc do Wisły w okolicach miejscowości Szczucin. Południowy odcinek frontu był nieustabilizowany i wciąż przesuwał się na zachód. 31 grudnia przebiegał od Jasła w poprzek Karpat do Bańskiej Bystrzycy, wzdłuż rzeki Hron do jej ujścia do Dunaju, Esztergom, Bicske, Székesfehervár, jezioro Balaton, Nagykanizsa, północny brzeg Drawy [40].

Niemieckie Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych, którym od 21 lipca 1944 kierował gen. płk Heinz Guderian, zdawało sobie świetnie sprawę z beznadziejnego stanu umocnień lądowych na wschodzie. Powstałe jeszcze przed wojną na terenie Niemiec Rejony Umocnione i fortyfikacje zostały ogołocone ze sprzętu wojskowego, który przeniesiono w większości na Wał Atlantycki. Nowych umocnień nie budowano, mimo iż już po klęsce stalingradzkiej generalicja obstawała za rozbudową pozycji obronnych na głębokich tyłach. Nie spotkało się to jednak z akceptacją Hitlera. Proponowano budowę umocnień nad Dnieprem, a później nad Bugiem - 150, 200 kilometrów za linią frontu. Ale dla Hitlera takie propozycje były oznaką najzwyklejszego defetyzmu. Mawiał: "Nie można budować tyłowej rubieży ze względów psychologicznych. Gdy się oddział dowie, że sto kilometrów z tyłu za przednią linią znajduje się rozbudowana pozycja, nikt nie pobudzi go do walki. Przy pierwszej okazji cofnie się on bez stawiania oporu" [41]. Nie ufał też generałom. Obawiał się, że i oni nie będą skorzy do stawiania twardego oporu i chętnie będą przystępować do odwrotu, co stawało całkowicie w sprzeczności z rozkazem Führera - "Ani kroku w tył". Hitler nadal tkwił w realiach I wojny światowej, gdy oddanie bez walki kawałka zdobytego terenu było niedopuszczalne.

Dopiero w lipcu 1944 roku, gdy front zbliżał się nieuchronnie do granic Rzeszy, za zgodą Hitlera przystąpiono energicznie do rozbudowy strategicznych pozycji obronnych w Prusach Wschodnich oraz między Wisłą i Odrą.

Aby to osiągnąć, gen. Guderian przeprowadził zmiany w strukturach OKH. Przywrócił zlikwidowany przez swego poprzednika oddział fortyfikacyjny sztabu generalnego i powołał na jego szefa podpułkownika Thilo. Jednocześnie z generałem Jacobsem, szefem wojsk inżynieryjnych przy OKH, opracowali plan budowy umocnień. W ogólnych założeniach plany te zakładały stworzenie kilku linii obronnych na terenie Prus Wschodnich oraz między Wisłą a Odrą - od Bałtyku po Karpaty. Miały być one dobrze umocnione, obsadzone jednostkami fortecznymi, gotowe na przyjęcie i danie oparcia ewentualnym cofającym się z frontu jednostkom niemieckim tak, aby w wypadku przełamania frontu w kolejnych ofensywach Armii Czerwonej, móc szybko i sprawnie odtworzyć stabilną linie oporu.

W celu zapewnienia powstającym fortyfikacjom załóg, zarządzono formowanie oddziałów fortecznych, złożonych z mężczyzn zobowiązanych do służby wojskowej, którzy nie byli już w pełni zdatni do służby w polu, lecz w odpowiednich warunkach mogli ją pełnić w fortyfikacjach stałych. Początkowo sformowano 100 fortecznych batalionów piechoty (co daje równowartość około 11 dywizji) i 100 baterii artylerii. Następnie miano sformować forteczne jednostki karabinów maszynowych, przeciwpancernych, saperskie i łączności. Jednakże do tego nie doszło. W ramach przygotowania do ofensywy w Ardenach znaczna część tych świeżo powstałych jednostek została przerzucono na zachód nim osiągnęły jeszcze pełną zdolności bojowej, gdzie uległy rozbiciu [42]. W ten prosty sposób jeden z ważniejszych elementów decydujący o skuteczności przygotowywanej głębokiej obrony strategicznej - czyli ludzie - został zaprzepaszczony.

Środkiem zaradczym miało stać się pospolite ruszenie - Volkssturm. Koncepcja utworzenia tej formacji zakładała, "aby z mężczyzn obowiązanych i zdatnych do służby wojskowej, a niepowołanych pod broń z powodu zatrudnienia w zakładach ważnych dla potrzeb wojny, stworzyć w prowincjach wschodnich pod dowództwem oficerów oddziały Landsturmu, które powołano by pod broń tylko w razie przełamania frontu przez Rosjan". Organizacją i dowodzeniem wedle pomysłu gen. Guderiana miały zająć się oddziały szturmowe SA. Jednak Hitler zdecydował, iż Volkssturm będzie podlegać partii narodowosocjalistycznej, czyli reichsleiterowi Bormannowi [43]. Dekret w tej sprawie podpisał Hitler25 IX 1944, lecz z ogłoszeniem go czekano dopiero 20 X 1944 roku, w rocznicę "bitwy narodów" pod Lipskiem. Dekret przewidywał powołanie pod broń wszystkich mężczyzn między 16 a 60 rokiem życia. Dowództwo nad tą formacją objął Himmler, natomiast organizacją na poszczególnych obszarach Rzeszy mieli zająć się lokalni gauleiterzy [44].

Volksstrurm formowano w bataliony, lecz nie miały one wielkiej wartości bojowej i nieraz istniały tylko na papierze [45]. Volkssturmiści nie posiadały mundurów, jedynie opaski. Byli nienajlepiej uzbrojeni, a jeszcze gorzej wyszkoleni i często równie źle dowodzeni przez członków partii niemających pojęcia o wojnie i wojsku. Wbrew obiegowym opiniom nie składał się on jedynie ze staruszków i dzieci. Istniały też formacje składające się z mężczyzn w sile wieku, jak też młodych chłopców z Hitlrejugend, którzy umieli walczyć w fanatyczny sposób, swoją odwagą i brawurą nadrabiać wszelkie inne braki. Jednak Volkssturm nie miał odegrać istotnej roli w końcówce wojny. Spełniał głównie role pomocnicze dla regularnych jednostek. Lepiej sprawdził się na zachodzie, gorzej na wschodzie. Pierwsze 40 batalionów zostało sformowane i użyte na Śląsku [46].

Problemy natrafiono też w kwestii uzbrojenia. Pierwszy wniosek gen. Guderiana w sprawie oddania mu do dyspozycji składów dział zdobycznych został odrzucony przez Szefa Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych Keitla i Szefa Sztabu Dowodzenia Siłami Zbrojnymi Jodla, czyli dwie najważniejsze osoby w OKW. Twierdzili, że nie ma już żadnych nieużywanych dział. Tymczasem szef oddziału wojsk lądowych w OKW gen. Buhle poinformował Guderiana, że w arsenałach znajdują się jeszcze tysiące dział i innej ciężkiej broni. Zarządzenie szefa OKH, aby ustawić ten sprzęt w umocnieniach na wschodzie, zostało jednak powstrzymane przez Jodla, który uzyskał od Hitlera decyzję, że wszystkie działa powyżej 50 mm i z zapasem co najmniej 50 pocisków będą oddane na front zachodni [47]. Problem w takiej decyzji polegał na tym, iż pociski z działa 50 mm z trudem przebijały pancerze czołgów T-34 produkowanych w 1941 roku, a miały stawić czoło nowszymi i mocniejszymi T-34 z roku 1943 i 1944, nie wspominając nawet o czołgach IS-2 czy działach samobieżnych ISU-152. Również przeciw piechocie działa o tak małym kalibrze były mało skuteczne.

Jednak wydaje się, iż Guderian mimo wszystko zdołał uzyskać dla swego frontu wyposażenie w potrzebne działa, lecz w swych wspomnieniach przemilcza ten fakt by móc usprawiedliwić niewielką skuteczność tych jednostek. Wedle sprawozdania OKH z 12 stycznia 1945 na temat artylerii fortecznej baterie forteczne były uzbrojone wyłącznie w działa 75mm lub więcej. Sformowano ich 327, z czego 190 (58 %) wysłano na zachód a 137 (42 %) przeznaczono na front wschodni. Było to więc więcej niż 100 baterii fortecznych o które prosił Guderian. Jednak, jeżeli w tych samych proporcjach podzielono bataliony forteczne między wschód a zachód to ze 100 planowanych pozostało jedynie 42, co było zdecydowanie za mało [48].

Do obsadzenia fortyfikacji Niemcom nie brakowało karabinów maszynowych (zarówno nowoczesnych MG42 jak i starszych modeli: MG34 i MG08), ręcznej broni przeciwpancernej (Panzerfaust i Panzerschreck) oraz min. Umocnienia przygotowano odpowiednio pod względem logistycznym. Wydano zarządzenia, aby fortyfikacjom zapewnić zapasy prowiantu na okres trzech miesięcy. Zbudowano radiostacje, założono magazyny paliwa i amunicji [49].

Równocześnie z rozbudową pozycji tyłowych trwały intensywne prace inżynieryjne na linii frontu. Dzięki temu w krótkim czasie stał się on na tyle mocny, aby sprostać spokojnym działaniom pozycyjnym, jakie miały miejsce jesienią 1944 roku. Dowódcy frontowi zdawali sobie jednak sprawę, iż jest to zdecydowanie za mało, aby powstrzymać generalny atak rosyjski. W związku z tym gen. Guderian żądał od Hitlera pozwolenia na oddzielenie od głównego pasa obrony - Hauptkamplinie (HKL), gdzie prowadzono codzienne walki - główną linię oporu - Grosskampline (GHL), przewidzianą do zajęcia w wypadku wielkiego natarcia. GHL miała powstać około 20 km za głównym pasem obrony, przystosowana do walk na dużą skalę, dobrze zamaskowana i obsadzona załogami bezpieczeństwa. Żądano też instrukcji, pozwalających bezpośrednio przed przygotowaniem artyleryjskim wroga wycofać się na główną linie oporu, pozostawiając jedynie słabą obsadę. Taki manewr miał ogromne znaczenie. Zniweczyłoby to rosyjskie przygotowanie artyleryjskie, które ostrzeliwałoby głównie puste okopy (tak jak miało to miejsce parę miesięcy później w czasie bitwy o wzgórza Seelow). Ponadto pierwszy cios Armii Czerwonej trafiłby w "próżnię". Zamiast od razu rozpocząć walkę z osłabionymi nawałą artyleryjską wojskami niemieckimi, czerwonoarmiści musieliby najpierw pokonać 20 km do głównej linii obrony i tam dopiero przystąpić do właściwych walk. Ponadto nowe pozycje Niemców byłyby poza zasięgiem większości artylerii rosyjskiej, którą należałoby podciągnąć na odpowiednią odległość, a to zabrałoby sporo czasu. Niemcom dałoby to wszystko możliwość rozpoznania głównych kierunków natarcia, wydarłoby częściowo z rąk Rosjanom element zaskoczenia, dałoby czas na przegrupowanie i ściągnięcie odwodów. Jednym słowem Niemcy mieliby szansę na dłuższe stawianie oporu na pierwszej linii frontu.

Pomysł ten spotkał się jednak ze zdecydowany oporem Hitlera. Po raz kolejny dały o sobie dać wspomnienia z lat pierwszej wojny światowej. Nie chciał słyszeć o tym, aby bez walki oddać 20 km terenu. Rozkazał, aby GHL wznosić w odległości 2 - 4 km od HKL. Powodowało to. Również odwody, na wyraźny rozkaz Hitlera, a przy wyraźnym sprzeciwie dowódców polowych i OKH, zostały podciągnięte bliżej frontu. Spowodowało to, iż w praktyce obie linie oporu nie stanowiły odrębnych pozycji, lecz stapiały się w jedną, pozostając w całości w zasięgu sowieckiego przygotowania artyleryjskiego. To samo tyczy się odwodów, których jednostki, nim jeszcze na dobre ruszyły do przeciwuderzenia, zostały poważnie nadszarpnięte przez artylerie, a następnie, wraz z cofającymi przed Rosjanami wojskami pierwszej linii, okrążone (tzw. "wędrujący kocioł" gen. Waltera Nehringa) [50].

II.2 Umocnienia na Warmii i Mazurach oraz między Wisłą a Odrą
W drugiej połowie 1944 roku przystąpiono do intensywnej rozbudowy umocnień na wschodnich rubieżach III Rzeszy. Omawiając je dokonam podziału na dwie główne kategorie umocnień: tych znajdujących się na terenie Prus Wschodnich i tych leżących między Wisły (czyli linią frontu) a Odrą (czyli ostatnią naturalną przeszkodą terenową w drodze na Berlin). Podział ten wynika z pewnej odrębności obu systemów obronnych oraz różnych celów strategicznych, jakie miały one spełniać.

Prusy miały stanowić, w razie ofensywy radzieckiej w kierunku Berlina, dogodną bazę, z której można by wyprowadzić kontrofensywę na prawe skrzydło Armii Czerwonej. Takie zagrożenie mogłoby skłonić Rosjan najpierw do ataku na Prusy, a dopiero w późniejszej fazie do ataku na kierunku berlińskim. Hitler jak i OKH liczyli na drugi Tannenberg. Potężne, w ich mniemaniu, fortyfikacje Prus Wschodnich mogły stanowić przeszkodę, na której sowieci się wykrwawią i które zwiążą znaczne siły wroga. W skład tych fortyfikacji wchodziły zarówno silne Rejony Umocnione naszpikowane potężnymi bunkrami, jak również pozycje opierające się głównie na tzw. Kochbunkrach [51], umocnieniach drewniano - ziemnych, schronach bojowych dla broni maszynowej, piechoty i artylerii, transzejach, polach minowych itp.

Inaczej rzecz się miała z pozycjami między Wisłą a Odrą. Nie chroniły one dojścia tylko do jednej wschodniej prowincji Rzeszy, lecz do całych Niemiec, do ich serca. Osłaniały ostatnie tereny przemysłowe Niemiec zdolne do produkcji zbrojeniowej, będące jeszcze poza zasięgiem alianckich ciężkich bombowców. Większość rubieży obronnych w tym rejonie stanowiła zwykłe pozycje polowe, jedynie w niektórych miejscach wzmocnione przez betonowe konstrukcje. Jedynie ostatnia linia, tworzona przez Wał Pomorski, Międzyrzecki Rejon Umocniony i Pozycje Odrzańską, była silniej ufortyfikowana i wyposażona w odpowiednią liczbę solidnych, betonowych umocnień. Kolejne linie obrony układały się w charakterystyczny sposób. Ich centrum wyginało się coraz mocniej na zachód, gdy jednocześnie północne i południowe skrzydła pozostawały wysunięte na wschód. Było to spowodowane tym, iż ostatnia, najmocniejsza linia obronna powstawała jeszcze przed wojną wzdłuż granicy polsko - niemieckiej. Teraz fakt ten mógł okazać się zbawienny dla Niemców, ponieważ te umocnienia mogły chronić rdzenne tereny niemieckie jak też dać podstawę do uderzenia z Pomorza i Dolnego Śląska na skrzydła nacierającej na Berlin Armii Czerwonej.

System umocnień Prus Wschodnich tworzyły trzy pasy obrony: pierwszy, zewnętrzny - pozycja nad Kanałem Mazurskim, wschodni pas Giżyckiego Rejonu Umocnionego, pozycje piska, szczycieńska, olsztyńska, dzierzgońska i nadgraniczna; drugi, wewnętrzny - Lidzbarski RU wraz z pozycją "Deima"; trzeci, zewnętrzny pas obrony Królewca, rozbudowany w promieniu 5 - 7 km od centrum miasta. Całość Prus była dodatkowo osłaniana tzw. wschodniopruską rubieżą obronną [52].

Przygotowania do nadchodzącej bitwy rozpoczęto w lipcu 1944. Gauleiter Prus Wschodnich (czyli szef NSDAP w tej prowincji) Erich Koch nakazał za zgodą Hitlera odnowienie i przygotowanie starych umocnień. Rozpoczęto intensywną budowę pozycji polowych: wielu kilometrów transzei, rowów przeciwczołgowych, stanowisk obserwacyjnych, Kochbunkrów, drewniano - ziemnych bunkrów, osłoniętych stanowisk dla artylerii, schronów bojowych i biernych. Jednocześnie odnawiano stare umocnienia. Niestety dla Niemców z braku sił i środków nie zdołano w pełni przygotować pozycji do walki. Brakowało obsad dla umocnień. Jak pisałem wcześniej sformowane jednostki forteczne w znacznej części posłano na zachód. Zastąpić je miały formacje Volkssturmu, których wartość bojowa pozostawiała wiele do życzenia [53].

Ogólny zarys i przebieg kolejnych linii obrony przedstawiłem na poniższej mapie. Opis tych linii rozpoczyna się od zewnętrznego pierścienia umocnień. Przedstawia się on następująco:

Pozycja nad Kanałem Mazurskim (nr 1)

Ciągnęła się ona na odcinku 50 km, wzdłuż zachodniego brzegu kanału, od północnego brzegu jeziora Mamry do miasta Drużba nad Łyną, gdzie łączyła się z lidzbarskim rejonem umocnionym. Była to głównie pozycja polowa, bez potężnych rozbudowanych umocnień betonowych. Mapa 1: Niemieckie rubieże obronne w styczniu 1945 roku.

Giżycki Rejon Umocniony (nr 2)

Powstał on już w czasie I wojny światowej jako "umocnienia jezior mazurskich". Posiadał on duże znaczenie strategiczne ze względu na liczne przesmyki pomiędzy jeziorami. W latach 1934 - 1939 teren o powierzchni 1350 km2 ze swym centrum w Giżycku otoczono od wschodu i zachodu (na odcinku 110 km) obwodową pozycją, fortyfikując wszystkie nadające się do tego punkty. Wschodni obwód przechodził na linii jezior: Śniardwy, Tyrklo, Ublik Wielki, Kruglin Wielki, Gołdopiwo, Stręgiel i Święcajty. Zachodni zaś obwód wyznaczała linia: Mikołajki, Jezioro Ryńskie, Guber, Dejguny. Północne granice Rejonu Umocnionego wyznaczało J. Mamry, a południową J. Śniadrwy. Podstawę obrony stanowiły obiekty fortyfikacyjne, które - rozciągnięte wzdłuż frontu - tworzyły kilkusetmetrową głębokość pozycji obwodowej. W jego skład wchodziło około 500 żelbetowych bunkrów, zbudowanych jeszcze przed wojną oraz w pośpiechu rozbudowany system transzei, rowów przeciw czołgowych, tzw. Kochbunkrów, zasieków, zapór czołgowych. Według dowództwa niemieckiego Giżycki RU miał stanowić rdzeń obrony całego Pojezierza Mazurskiego i spełniać w tym rejonie samodzielnie funkcje taktyczno - operacyjne. Jednakże przeceniano możliwości bojowe tej pozycji. W teorii miał ona być obsadzona przez 6 dywizji piechoty, lecz zapasów zgromadzono jedynie dla jednej. Brakowało stałej obsady dla GRU, jako że jednostki forteczne wysłano na zachód. Ich miejsce zajął słaby Volkssturm, który miał zostać wzmocniony cofającymi się przed Armią Czerwoną jednostkami liniowymi.

Piska i szczycieńska pozycja leśna (nr 3)

Pozycje te powstały częściowo już około 1903 - 1904 roku. Pierwsza z nich brała początek na wschód od miejscowości Rudna (koło jeziora Roś) i biegła na zachód środkiem Puszczy Piskiej na przestrzeni ok. 25 km. Dochodziła do Rucianego - Nidy, dalej skręcała na południowy zachód i już jako leśna pozycja szczycieńska ciągnęła się na odcinku ok. 45 km przez Karwicę Mazurską, Spychowo, J. Świętajno, J. Wałpucz, Szczytno i Jedwabno, gdzie łączyła się z pozycją olsztyńską. W 1944 pozycje te zostały zrekonstruowane.

Pozycja olsztyńska (nr 4)

Prace na tym odcinku prowadzono od roku 1936. Zataczała ona łuk o szerokości 80 km: od jeziora Leleskiego, na południe od Pasyma, przez Małszewo, jezioro Dłużek, Omulew i Mielno, wzdłuż wznisień ciągnących się od Mielna przez Rychnowo i dalej wzdłuż bezimiennego strumyka, stanowiąc osłonę od południa dla Ostródy.

Pozycja dzierzgońska (nr 5)

Liczyła 30 km długości. Zamykała przesmyk między jeziorami Drwęckim i Jeziorakiem, a następnie biegła ku północy: od jeziora Ewingi przez Stary Dzierzgoń, Dzierzgoń do południowego brzegu jeziora Drużno. Uzupełniały ją umocnienia pod Iławą , oparte o Drwęcę i jezioro Karaś.

Lidzbarski Rejon Umocniony (nr 6)

Jego budowę rozpoczęto w 1927 roku, a zakończono w 1936 roku. Tworzył jednolitą linię obronną od Zalewu Wiślanego po Zalew Kuroński. Ciągnął się od Sadkowa koło Braniewa, wzdłuż Pasłęki do Osetnika, dalej skręcał na wschód do Wielochowa (na północ od Lidzbarka Warmińskiego), wzdłuż Łyny przez Sępopola i Prawdinska aż do ujścia Łyny do Pregoły. W rejonie Gwardejska łączył się ze starą, zmodernizowaną linią nad rzeką Deimą. Ogólna długość Lidzbarskigo Rejonu Umocnionego wynosiła ok. 200 km. Urządzono w nim około 1100 stałych obiektów fortyfikacyjnych. 20 kilometrowy pas przedpola pozycji uznano za strefę zamkniętą, przygotowując w niej umocnienia polowe, linie ubezpieczeń i punkty obserwacyjne. Mimo to na początku 1945 roku LRU nie był w pełni gotowy do walki. Zabrakło sił do pełnego przygotowania i obsadzenia tej pozycji. Erich Koch uważał, że Rosjanie do LRU nie dotrą zbyt szybko, więc skoncentrowano się na zewnętrznych pierścieniach obronnych. Mimo powyższych trudności oraz tego, że konstrukcja LRU nie była zbyt nowoczesna na jej plus przemawiały naturalne warunki terenu, istnienie wielu schronów obsadzonych przez broń maszynową . Wszystkie te pozycje były osłaniane przez wschodniopruską rubież obronną, czyli po prostu linię frontu. Taktyczna strefa obrony rozbudowana była na głębokość od 14 do 16 km. Składała się z dwóch, trzech pozycji rozbudowanych na głębokość do 5 - 7 km, w odległości 2 - 2,5 km. Najsilniej pas ten był rozbudowany naprzeciwko przyczółków radzieckich i spodziewanych kierunków radzieckiego natarcia. Na 1 km frontu przypadało średnio około 10 km rowów strzeleckich łączących 40 stanowisk ogniowych dla broni maszynowej, 5 dla artylerii i moździerzy. To wszystko uzupełniały przeszkody przeciwpiechotne i przeciwczołgowe, zasieki i miny.

Pod względem operacyjnym wschodniopruska rubież obronna składała się z pozycji pośrednich, ryglowych i tyłowych. Budowano je, wykorzystując warunki terenowe: liczne rzeki, bagna, słabą sieć drogową. Większym z pozycji nadawano nazwy, jak np.: rygiel wiślańsko - mazurski, pozycja pośrednia Wisła - Narew, pozycja tyłowa nad Drwęcą itp. Były one pozycjami o charakterze typowo polowym . Ponadto stworzono dodatkowe, przejściowe pozycje polowe, utworzone zarówno między linią frontu a zewnętrznym pasem umocnień jak i między wewnętrznymi pasami umocnień. Wiele z nich powstało w ramach systemu "Wellenbrecher" o którym później. Jak widać obszar Warmii i Mazur był w 1945 roku w miarę dobrze przygotowany do obrony pod względem fortyfikacyjnym. W oparciu o posiadane umocnienia Niemcy mogli stawiać długotrwały, skuteczny opór o ile obsadzono by je dostateczny mi siłami. Cechą charakterystyczną całego systemu umocnień na Warmii i Mazurach było zamknięcie najdogodniejszych przejść między jeziorami oraz obszarami nienadającymi się do ruchu dużymi jednostkami taktycznymi. Zmieniało to Prusy w trudno dostępny, jednolity bastion. Mógł on stanowić jednocześnie zagrożenie dla prawego skrzydła Armii Czerwonej i wiązać znaczne jej siły w ciężkich, wyniszczających walkach .

Najważniejszym jednak dla obrońców III Rzeszy był teren między Wisłą a Odrą. To tu znajdowały się kolejne rubieże obronne, na których planowano załamać nieprzyjacielskie natarcie. Za głównym pasem obrony, znajdowało się kilka pasów obrony. Opiszę tu tylko najważniejsze z nich:

Tzw. nadwiślańska rubież obronna- czyli linia frontu.

Stanowiła przedłużenie wschodniopruskiej rubieży obronnej. Biegła wzdłuż lewego brzegu Wisły. W jej skład wchodziła główna linią oporu - Grosskampline (GHL), o których pisałem wcześniej. Jej struktura była podobna do wschodniopruskiej rubieży obronnej. Za rubieżą nadwiślańską znajdowały się dwie dodatkowe linie obrony:

Linia A 1 - początek swój brała na wchód od Tomaszowa Mazowieckiego, koło Inowłodzi. Biegła na południe na wschód od Opoczna, Kielc, do Pińczowa, wzdłuż Nidy aż do jej ujścia do Wisły, następnie wzdłuż Dunajca i rzeki Biała;

Linia A 2 - bieg swój zaczynała u ujścia Bzury do Wisły, dalej wzdłuż Rawki do Rawy Mazowieckiej, do Inowłodzi nad Pilicą. Łączyła się tu z linią A 1. Następnie biegła na południe wzdłuż Pilicy. Potem koło Miechowa, do Bochni i do Dunajca.

Linia B, tzw. warciańska rubież obronna. Przebiegała od Torunia (gdzie łączyła się z systemem umocnień Warmii i Mazur), przez Konin, Koło wzdłuż Warty, na wschód od Częstochowy i zachód od Krakowa. Stanowiła ostatnią ciągłą linię oporu osłaniającą Górnośląski Okręg Przemysłowy.

Linia C. Rozbudowana była na linii: Bydgoszcz, następnie wzdłuż północnego brzegu Noteci do Czarnkowa (tzw. Linia Noteci), dalej wzdłuż Warty (przez Poznań) i Prosny do Kluczborka i Koźla. Ponieważ przygotowana była wzdłuż rzek, jej rozbudowa była ograniczona do jednego pasa umocnień o głębokości około 6 km . Wymienione trzy linie obronne miały charakter głównie polowy. Jedynie w niektórych miejscach, ważnych ze względów strategicznych, istniały mocniejsze fortyfikacje, zbudowane przez Niemców, lub wykorzystujące stare, przedwojenne umocnienia. Charakter fortyfikacji stałych miały jedynie pozycje zbudowane jeszcze przed wybuchem wojny wzdłuż granicy polsko - niemieckiej.

Należy te pozycje podzielić na trzy części:

1. Wał Pomorski.

Jego budowa rozpoczęła się w latach 1934 - 1936, a do rozbudowy przystąpiono w sierpniu 1944 roku. Składał się z jednego pasa obrony: od Darłowa, wzdłuż rzeki Grabowa, przez Polanów, Biały Bór, Szczecinek, Wałcz, Tuczno, wzdłuż Drawy i Noteci do Santoka. Posiadał on dużą ilość żelbetowych schronów bojowych różnego typu: dla piechoty, karabinów maszynowych, dział, jedno-, dwu- i strzelnicowych, jedno-, dwu- i trzykondygnacyjnych. Do tego dochodziło kilka linii transzei, liczne rowy łączące, rowy przeciwczołgowe, pola minowe i zasieki.

2. Międzyrzecki Rejon Umocniony (MRU).

Był on najlepiej przygotowanym do obrony pod względem technicznym spośród wszystkich niemiecki rejonów umocnionych, czy też mógłby nim być, gdyby nie braki w wyposażeniu i obsadzie. Fortyfikacje na tym obszarze istniały już od pierwszej wojny światowej, a jego rozbudowa trwała od 1934 do 1941 roku. Prace wznowiono w 1944 roku. MRU składał się z trzech linii obrony. Pierwsza to pas przesłaniania (przedpola), rozbudowany nad Obrą i pasem jezior obrzańskich. Główna pozycja obrony znajdowała się 35 km na zachód. Ciągnęła się od Gorzowa Wielkopolskiego przez Bledzew, Pieski, Mostki, do Brodów. Tyłowa pozycja obrony była około 25 km za pozycją główną i przebiegała na froncie: od Warty przez Stanicę, Sulęcin, Toporów, Budachów, do Krosna Odrzańskiego.

3. Pozycja odrzańska.

Ciągnęła się na zachodnim brzegu Odry, obejmując Czerwieńsk, Zieloną Górę, Nową Sól, Kożuchów, Głogów, Wrocław, Opole. O trwałości obrony na Dolnym Śląsku miały zadecydować głębokie urzutowanie obrony, wsparcie się o miasta, przekształcone w trwałe punkty oporu oraz umocnienia polowe i stałe wzdłuż Odry . Poza przedstawionymi głównymi liniami oporu istniało wiele mniejszych ufortyfikowanych punktów oporu. Powstały one w ramach systemu "Wellenbrecher". Polegał ona na rozbudowywaniu umocnień wokół miast, osiedli, mostów, węzłów komunikacyjnych, stawiania zapór na drogach, tworzenie stanowisk ogniowych itp. Prace te objęły całe wschodnie Niemcy. Przykładem tak przygotowanych pozycji może być bitwa stoczona pomiędzy 15 DGren SS z 1 Armią Wojska Polskiego w tzw. pasie przesłaniania Wału Pomorskiego. Miała to być polowa pozycja Wału rozbudowana na wschód od niego. W rzeczywistości nie była to integralna część Wału Pomorskiego, lecz właśnie element systemu "Wellenbrecher" .

Polegał ona na rozbudowywaniu umocnień wokół miast, osiedli, mostów, węzłów komunikacyjnych, stawiania zapór na drogach, tworzenie stanowisk ogniowych itp. Prace te objęły całe wschodnie Niemcy. Przykładem tak przygotowanych pozycji może być bitwa stoczona pomiędzy 15 DGren SS z 1 Armią Wojska Polskiego w tzw. pasie przesłaniania Wału Pomorskiego. Miała to być polowa pozycja Wału rozbudowana na wschód od niego. W rzeczywistości nie była to integralna część Wału Pomorskiego, lecz właśnie element systemu "Wellenbrecher" [59].

Miasta o znaczeniu strategicznym lub operacyjnym uzyskiwały status twierdzy. Dostawały one garnizon forteczny i przygotowywane były do obrony okrężnej. Rozbudowywano w nich w oparciu o stare forty (o ile takie miasto kiedykolwiek miało jakieś forty) wewnętrzny pierścień obronny a w odległości około 10 km od niego drugi, zewnętrzny pierścień. Miasto dzielono na sektory, przygotowywano przeszkody czołgowe, stanowiska ogniowe, barykady, zasieki, punkty oporu. Zewnętrzny pierścień miasta starano się w miarę możliwości łączyć systemem umocnień polowych z sąsiednimi miastami - twierdzami czy też innymi punktami oporu. Dzięki temu mogły powstawać w miarę jednolite linie obronne dające oparcie cofającym się wojskom. Celem garnizonów twierdz było utrzymanie miasta bez względu na ogólną sytuacje frontu, związanie sił wroga i danie oparcia i schronienia dla cofających się wojsk.

4. Gdański Rejon Umocniony. Powstał on z połączenia twierdz Gdańsk i Gdynia oraz mniejszych miejscowości.

Status twierdz poza wymienionym już Gdańskiem i Gdynią otrzymały takie miasta jak: Królewiec, Modlin, Toruń, Giżycko, Elbląg, Poznań, Piła, Głogów, Grudziądz, Kołobrzeg, Kostrzyn, Szczecin, Frankfurt, Wrocław, Kłodzko [60]. Przykładem jak wyglądać mogły twierdze dodatkowo rozbudowywane w ramach systemu "Wellenbrecher" może być Gdański Rejon Umocniony. Powstał on z połączenia twierdz Gdańsk i Gdynia oraz mniejszych miejscowości.Powstał on z połączenia twierdz Gdańsk i Gdynia oraz mniejszych miejscowości.